John Mueller w najnowszym odcinku Search Off the Record stwierdził, że pliki llms.txt nie pomogą systemom LLM zdecydować, którą witrynę pokazać dla danego zapytania. Jak podkreślił, nawet dobrze przygotowany plik jest informacją self-reported, czyli dostarczaną przez sam serwis, który chce zostać wybrany. W jego ocenie taki sygnał nie daje modelom sposobu na odróżnienie jednej strony od drugiej, więc do discovery nadal kluczowe pozostają zwykłe strony HTML i linkowanie wewnętrzne. Mueller zostawił jednak wąskie zastosowanie: jeśli agent jest już na stronie, llms.txt może pomóc w nawigacji, np. przy zakupie zdjęcia czy odnalezieniu instrukcji. To kolejny głos w dyskusji, obok porównań do meta keywords i zarzutów o „stupid idea”, ale tym razem z naciskiem nie na spam, tylko na brak mechanizmu wyboru źródła. Dla SEO i publisherów oznacza to, że llms.txt nie zastąpi klasycznych fundamentów crawlability ani nie stanie się sygnałem przewagi nad konkurencją. Mueller zaznaczył też, że standardy dla agentów dopiero się kształtują, a na ustalenie formatu może być potrzebne od sześciu miesięcy do roku lub dłużej.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu