Jak działa Antydesign?
Czym jest antydesign
Antydesign to świadome odrzucenie estetyki agencyjnej – gradientów, stockowych zdjęć uśmiechniętych ludzi, idealnie wyśrodkowanych sekcji. Zamiast tego: prosty układ, zwykła czcionka, mniej ozdobników. Wygląda surowo, czasem nawet niedopracowanie.
W marketingu i konwersji chodzi o zaufanie. Zbyt „wypolerowana” strona kojarzy się z korporacją albo z landing page'em pod jednorazową kampanię reklamową. Antydesign ma sygnalizować: to prawdziwy produkt, prawdziwa firma, nie fasada.
Kiedy się przydaje
Sprawdza się w B2B, w SaaS, na stronach ofertowych, czasem w reklamach – zwłaszcza tam, gdzie odbiorca jest zmęczony marketingowym sznytem i szuka konkretu. Działa też dobrze w testach A/B jako kontrast wobec „ładnej” wersji strony – czasem wygrywa właśnie ta brzydsza.
Nie mylić z brakiem UX-u. Antydesign nie oznacza chaosu ani nieczytelności – struktura i hierarchia treści muszą być jasne. To rezygnacja z ozdobników, nie z logiki interfejsu. Nie mylić też z brutalizmem webowym jako czystym trendem estetycznym – tu celem jest konwersja i wiarygodność, nie efekt artystyczny.