Search Engine Journal publikuje felieton ostrzegający przed budowaniem „shadow web” — osobnych treści tworzonych wyłącznie dla agentów AI, a nie dla ludzi. Autor zauważa, że coraz więcej rozmów o optymalizacji pod AI search sprowadza się do przygotowywania informacji dla agentów: plików llms.txt, stron markdown, dedykowanych endpointów i feedów. Kluczowe rozróżnienie: udostępnianie tych samych informacji w innym formacie (np. Markdown for Agents od Cloudflare) jest w porządku, ale publikowanie innych informacji dla różnych odbiorców to już poważny problem. Autor przypomina historię walki Google z manipulacją: Panda (2011), Penguin (2012), Helpful Content (2022) i zaktualizowane zasady spamu z 2024 r. dotyczące scaled content abuse; cloaking nadal jest wprost uznawany za spam. Dodatkowo AI search nie ma jednego procesu pobierania informacji, a część systemów nie ma doświadczenia wyszukiwarek w radzeniu sobie z manipulacją. Zadaje pytania: co, gdy wersja dla maszyn mówi coś innego niż strona publiczna, i dlaczego dostawcy AI mieliby ufać danym, których użytkownik nie może zweryfikować. Wniosek dla SEO: zamiast tworzyć drugi „content estate” wymagający osobnego utrzymania i governance, warto publikować użyteczne informacje z jednego, spójnego i weryfikowalnego źródła, dostępnego zarówno dla ludzi, jak i maszyn. Autor zaznacza, że nie wiemy, jak to się rozwinie, ale zakładanie, że obecne praktyki pozostaną skuteczne, uważa za naiwne.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu