Marie Haynes opisuje w Search Engine Journal teorię, według której migracja domeny uruchamia ponowną, bardziej rygorystyczną ocenę jakości serwisu przez Google. Zastrzega, że nie potrafi tego udowodnić, a tekst ma wywołać dyskusję. Podstawą jest przypadek hobbystycznego bloga, który wcześniej radził sobie dobrze, ale od roku powoli tracił widoczność. Właściciel zgłosił zmianę adresu w Google Search Console, zmapował przekierowania, zaktualizował linki wewnętrzne i wygenerował sitemapę nowej domeny. Mimo to w raporcie Page Indexing 98% URL-i było niezaindeksowanych, a strony miały status „crawled – currently not indexed”. Live Test w GSC pokazywał, że strony mogą być indeksowane, a kanonikalizacja i przekierowania działały poprawnie. Autorka wskazuje więc trzeci powód z dokumentacji Google: jakość strony musi być wystarczająco wysoka. Jej zdaniem treści były dobrze napisane, ale miały charakter „commodity content”, czyli były w zasadzie takie same jak na innych stronach. Odwołuje się do zaktualizowanej dokumentacji o pomocnych treściach, w której o main content decydują wysiłek, oryginalność, talent lub umiejętności oraz dokładność. Po czterech miesiącach zaindeksowana jest tylko strona główna. Najpierw należy wykluczyć przyczyny techniczne (przekierowania, zmiana adresu w GSC, Live Test), potem opublikować kilka naprawdę oryginalnych artykułów. Ostatnią opcją jest start od zera na nowej domenie z nową treścią. Autorka nie wie, czy Google oceni pojedyncze strony, czy cały serw
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu