Google rozpoczęło wdrażanie czerwcowego spam update, drugiej takiej aktualizacji w 2026 roku, a wraz z nim potwierdziło, że polityka spamu obejmuje już próby manipulowania generatywnymi odpowiedziami AI w Search. Oznacza to, że działania mające „ustawiać” AI answers pod markę lub produkt mogą zostać potraktowane jako naruszenie istniejących zasad, które update egzekwuje. Jednocześnie preprint Cornell Tech, opisany przez 404 Media, pokazuje, dlaczego takie nadużycia są trudne do wyłapania u źródła: w testach na trzech open-source agentach badacze wykazali, że około 13 słów wstawionego tekstu na powracającej stronie wystarczało, by w 38%–51% sesji do raportu trafiła wskazana encja. Gdy ten sam tekst rozrzucono po kilku stronach, skuteczność wzrosła do 42%–62%, a nawet przy mniej niż 4% udziału w treści nadal pojawiał się w 30%–53% sesji. Google może więc nazwać taki zabieg spamem, ale wykrycie go jest problemem, bo podmieniony fragment wygląda jak zwykła rekomendacja i siedzi na tych samych stronach, z których AI i tak korzysta. Dla SEO i marek to sygnał, że granica między optymalizacją a spamem w AI Search właśnie się przesuwa, a widoczność w odpowiedziach AI trzeba monitorować aktywnie, bo site często nie ma żadnego dashboardu pokazującego, czy został zacytowany, pominięty czy „przepchnięty” przez cudzy wpis.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu