John Mueller i Martin Splitt w najnowszym odcinku Search Off The Record 111 wrócili do tematu LLMs.txt i pokazali jego fundamentalną wadę: plik nie pomaga w discovery, czyli w pierwszym etapie odnajdywania strony przez systemy wyszukiwania. Mueller przypomniał, że discovery to dopiero początek procesu, po którym następują crawling, indexing, ranking i serving, a bez discovery strona pozostaje niewidoczna. Według niego sam pomysł LLMs.txt nie był jednak tworzony po to, by ułatwiać wyszukiwarkom lub modelom AI odkrywanie całej zawartości witryny. Zamiast tego miał raczej pomagać wtedy, gdy system już zna stronę i chce sprawdzić, co jeszcze się na niej znajduje. Mueller podkreślił też, że używanie LLMs.txt jako narzędzia do optymalizacji pod discovery „doesn’t make any sense at all”, bo plik opiera się na deklaracjach właściciela witryny, których system nie może traktować jako wiarygodnego źródła porównawczego. W praktyce Google sugeruje, że dla SEO i widoczności w AI nadal kluczowe pozostają zwykłe strony HTML, a nie nowe pliki opisowe. Dla e-commerce bardziej obiecujące mogą być raczej rozwiązania agentowe, takie jak WebMCP, które pomagają AI wykonywać konkretne akcje na stronie, zamiast próbować „odkrywać” ją od zera.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu