Google złożyło 10 sierpnia poprawiony pozew przeciw SerpApi, trzy tygodnie po tym, jak federalna sędzia odrzuciła jego pierwotne roszczenia DMCA dotyczące scrapowania wyników Google Search. W nowej wersji firma dopisała warunki swoich umów licencyjnych, czyli element, którego — jak uznała sędzia Yvonne Gonzalez Rogers — zabrakło w pierwszym pozwie. Jedna z licencji ma wymagać „commercially reasonable efforts” do ochrony treści przed dostępem z zewnątrz, inna zakazuje pobierania materiałów przez osoby trzecie, a Google powołuje się też na umowę z Reddit i własną Privacy Policy. Sąd w lipcowym postanowieniu rozdzielił sprawę: część zarzutów dotyczących treści bez ochrony copyright została oddalona bez możliwości poprawki, ale roszczenia związane z materiałami chronionymi pozostawiono z leave to amend. Kluczowe pytanie brzmi teraz, czy licencje rzeczywiście dawały Google uprawnienie do uruchamiania SearchGuard, systemu anty-scrapingowego, który ma być przedmiotem sporu. Dla branży SEO i narzędzi monitorujących SERP to ważny test, bo sprawa dotyczy bezpośrednio rank trackerów, SERP monitorów i narzędzi AI visibility pobierających dane z Google Search. SerpApi zapowiada odpowiedź, a discovery pozostaje wstrzymane do czasu decyzji sądu.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu