W artykule opublikowanym 11 sierpnia 2026 na Search Engine Journal autor pokazuje, jak AI detektory potrafią całkowicie rozjechać się w ocenie tego samego, w pełni ludzkiego tekstu. Jeden z testowanych narzędzi uznał jego świeżo napisany materiał za „100% AI-generated”, inne wskazały 78% AI, 42% AI albo wprost człowieka, a część ukryła wynik za paywallem. Podobnie wypadły starsze teksty sprzed ChatGPT: artykuł z 2014 roku część narzędzi przepuściła, ale jedno oceniło go na 66% prawdopodobieństwa, że napisał go człowiek, a tekst z 2019 roku dostał m.in. 35% AI i nawet ślad GPT, mimo że model GPT wtedy jeszcze nie istniał. Autor przywołuje też badania, według których detektory często fałszywie flagują teksty napisane przez ludzi, a Stanford wykazał szczególnie wysoki odsetek błędów wobec osób piszących po angielsku jako drugim języku. Z kolei badanie z 2026 roku opublikowane w ScienceDirect pokazało, że drobne ludzkie poprawki pozwalają wielu tekstom generowanym przez AI ominąć wykrywanie. W praktyce oznacza to, że narzędzia jednocześnie mylą ludzi z maszynami i przepuszczają część treści AI, co napędza „FOW” — fear of writing — i skłania firmy do oceniania tekstów przez pryzmat wyniku z detektora, a nie jakości, użyteczności czy oryginalności.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu