Europejska Komisja uruchomiła Article 50 AI Act, który od teraz wymaga oznaczania treści wygenerowanych lub zmanipulowanych przez AI. Przepisy obejmują podmioty, których output jest używany w „Union”, czyli także materiały dostępne w otwartym webie dla odbiorców znajdujących się w UE. Jednocześnie w tekście zapisano cztery główne wyjątki, które mogą zwolnić część publisherów z obowiązku disclosure — niezależnie od tego, czy działają w UE, czy poza nią. Dotyczą one m.in. deep fake’ów o charakterze artystycznym, tekstów po human editorial review, narzędzi do standard editing oraz interaktywnych systemów AI, gdy interakcja jest „obvious” dla użytkownika. Dla wydawców i redakcji kluczowe będzie więc nie tylko samo oznaczanie treści, ale też udokumentowanie procesu redakcyjnego i zakresu użycia AI. Problem w tym, że Article 50 zostawia sporo szarych stref: nie definiuje, czym dokładnie jest „human review”, „substantially alter” ani kiedy disclosure ma być „appropriate” i nie psuć odbioru materiału. W praktyce oznacza to, że firmy publikujące treści w UE powinny już teraz przejrzeć workflow, polityki redakcyjne i sposób oznaczania materiałów AI, bo interpretacja przepisów może różnić się między typami treści i rynkami.
Źródło: Search Engine Journal — oryginalny artykuł ↗
Chcesz wiedzieć, jak ta zmiana wpłynie na Twoją stronę?
Nasz zespół analizuje każdą aktualizację Google w 48h i przekłada ją na konkretne działania dla klientów.
Bezpłatna analiza wpływu