Właściciel firmy często miesza dwa pytania. Jedno brzmi, czy ktoś znajdzie fanpage w Google po nazwie. Drugie, czy post w ogóle dojdzie do osób, które już polubiły stronę. Pozycjonowanie strony na Facebooku dotyczy obu warstw. Inaczej je robisz.
Google indeksuje publiczny profil, nazwę, opis i część stałych zakładek. Algorytm aplikacji decyduje o feedzie. Polubienie z 2019 roku nie znaczy, że ktoś zobaczy dzisiejszy post. Dlatego kopiowanie całej oferty z WWW na wall nie zastępuje strony i nie podbija pozycji sklepu w wyszukiwarce.
Co Google widzi z Twojego profilu
Publiczny fanpage da się znaleźć po nazwie firmy i po frazie, która naprawdę opisuje kategorię. Nazwa ma być tą samą, którą masz na stronie i na mapie, nie zlepkiem „najlepszy tani serwis Warszawa centrum”. W polu informacji o firmie napisz, czym się zajmujesz i dla kogo, zwykłymi zdaniami. Adres, telefon i godziny mają być identyczne jak w Profilu Firmy Google. Rozjazd NAP psuje zaufanie i do mapy, i do profilu.
SEO Facebook w wynikach wyszukiwarki nie oznacza, że lajki z aplikacji podnoszą pozycję Twojej domeny. Google od lat nie traktuje sygnałów społecznościowych jako czynnika rankingu strony WWW. Fanpage pomaga, gdy ktoś sprawdza firmę po nazwie albo gdy publiczny post odpowiada na konkretne pytanie i da się go otworzyć bez logowania.
Dlaczego post znika u osób, które Cię obserwują
Aplikacja pokazuje to, przy czym ktoś zostaje. Zdjęcie z warsztatu, krótki film z realizacji i pytanie, na które da się odpowiedzieć jednym zdaniem, zostają dłużej niż grafika z hasłem. Link do bloga z cudzą miniaturą często ginie. Stała godzina publikacji pomaga tylko wtedy, gdy o tej godzinie Twoi ludzie naprawdę są w aplikacji. Insights pokazuje, co było otwierane, nie co „powinno działać”.
Odpowiedź pod komentarzem w ciągu godziny zostawia wątek żywy. Konkurs o lajki bez związku z ofertą nadyma zasięg i psuje jakość. Reklama dokłada zasięg do konkretnego posta albo do konkretnej grupy. Nie jest pozycjonowaniem Facebooka w sensie rankingu Google. Jest płatnym dokręceniem tego, co organicznie i tak ginie.
Google Tools AI
- Search Console i Analytics w jednym panelu
- Konto Google podłączasz w dwie minuty
- Historia dłuższa niż w oryginalnym GSC
Czego nie wklejać na wall
Nie wklejaj regulaminu, cennika i trzech akapitów z oferty jako jednego statusu. Osoba w feedzie skroluje. Osoba w Google chce stronę z ceną albo adresem. Zostaw na profilu skrót i link do właściwego URL-a. Influencer z innej branży przyciąga cudzą publikę. Zostaje zasięg, nie zapytanie.
Gdy firma ma lokal, mapa i strona WWW i tak zbierają więcej intencji „blisko mnie” niż sam fanpage. Profil wtedy trzyma relację. Nie zastępuje katalogu ani wizytówki. Pozycjonowanie stron zaczyna się od tego, co Google ma zindeksować na Twojej domenie, nie od kolejnego statusu.
Publikacja wpisów blogowych
- Dwa merytoryczne wpisy na Twój blog — research, SEO i publikacja.
- Frazy, struktura i meta pod intencję wyszukiwania.
- Linki do gotowych tekstów dostajesz w panelu klienta.




Komentarze
0 komentarze